• Azja,  Tajlandia

    WAT PHO – najpiękniejsza świątynia Bangkoku

    Świątynia Wat Pho – Świątynia leżącego Buddy, przez niektórych nazywana świątynią odpoczywającego Buddy. Została wybudowana w XVI wieku za panowania króla Ramy I. Od Wielkiego Pałacu dzieli ją zaledwie kilometr, idziemy więc dzielnie, zajadając się po drodze kiełbaskami i owocami z ulicznego straganu. Świątynia Wat Pho Świątynia czynna jest od godziny 8:00 do godziny 18:00, wstęp jest płatny 100 THB – 11 zł (w cenie biletu jest butelka wody, którą można odebrać na terenie świątyni, hasło do Wi-Fi oraz możliwość zobaczenia około 1000 posągów Buddy). Posileni, napojeni, ale już piekielnie zmęczeni po zwiedzaniu Wielkiego Pałacu, dotarliśmy do wejścia głównego. Tutaj ponownie niektórzy podjęli nieudolną próbę wymigania się od zwiedzania, na szczęście w pełnym składzie weszliśmy do środka. Wat Pho jest największą i najstarszą świątynią Bangkoku oraz głównym ośrodkiem tajskiej edukacji publicznej. Świątynia ma powierzchnię, bagatelka, 80000 m2. Po wejściu…

  • Azja,  Zjednoczone Emiraty Arabskie

    Dubaj – kwiat pustyni

    Do zeszłego roku zastanawiałam się wielokrotnie, co tak fascynuje ludzi w mieście, którego historia jest krótsza niż średnia życia polskiego emeryta. Co może być pociągającego w metropolii wybudowanej na piasku (choć może lepiej byłoby powiedzieć, że na ropie)? Co oglądać w miejscu, w którym nie ma zabytków, do których zwiedzania jesteśmy przyzwyczajeni? Co można robić w Dubaju poza chodzeniem po sklepach? A co najważniejsze: jak sobie pozwolić na wyjazd do jednego z najdroższych miejsc świata? Rusz z nami zobaczyć Dubaj – kwiat pustyni. Okazja na zobaczenie Dubaju pojawiła się przy okazji lotu na Sri Lankę. No bo skoro już nasza droga na lankijską ziemię wiodła przez lotniska Dubaju, to grzechem byłoby nie skorzystać z tej możliwości. No więc skorzystaliśmy… Dubaj… miasto marzenie Kiedy opowiadamy o podróżach, to zawsze największy zachwyt wywołuje właśnie Dubaj. To miasto jest niczym niespełnione marzenie.…

  • Afryka,  Ameryka,  Austria,  Azja,  Barcelona,  Chorwacja,  Czechy,  Dania,  Egipt,  Europa,  Fotografia,  Francja,  Fuerteventura,  Hiszpania,  Izrael,  Lanzarote,  Malezja,  Maroko,  Monako,  Niemcy,  Polska,  Polska,  Singapur,  Sri Lanka,  Szwecja,  Słowacja,  Teneryfa,  Testy sprzętu,  Tunezja,  Turcja,  Turcja,  Ukraina,  Węgry,  Wielka Brytania,  Wyspy Kanaryjskie,  Włochy,  Zjednoczone Emiraty Arabskie

    Informacja

    Drodzy czytelnicy. Jesteśmy w trakcie uzupełniania informacji z naszych wyjazdów. Prosimy o cierpliwość, a niebawem znajdziecie tutaj wszystkie niezbędne informacje. Dokładamy wszelkich starań aby nasza witryna była jak najszybciej w pełni funkcjonalna. Zapraszamy niebawem. Pozdrawiamy gorąco Zespół

  • Azja,  Tajlandia

    Wielki Pałac Królewski – Phra Borom Maha Ratcha Wang

    Najważniejszy i obowiązkowy punkt zwiedzania stolicy Tajlandii. Miejsce będące „TOP 1” każdego przewodnika… i miejsce na myśl o zwiedzaniu którego niektórzy byli od razu chorzy. Choroba ta powszechnie zwana „niechcemisię” i „zaczekamnazewnątrz” dopada przeważnie tych, którzy ciężko przyzwyczają się do upału, a bardziej od zwiedzania zabytków wolą poznawanie lokalnej (często barowej) kultury tubylców. Po krótkich negocjacjach i przekonaniu tej leniwej części grupy, że będzie tam chłodno, będzie tam mało ludzi i wcale nie jest to takie duże, na jakie wygląda, w 100% składzie udaliśmy się, aby zobaczyć to najwspanialsze miejsce Tajskiej stolicy. O CZYM WARTO PAMIĘTAĆ? Szczerze: chcąc zwiedzić Wielki Pałac, nastawcie się na ogromny upał, wielkie tłumy i naprawdę duży teren do obejrzenia. Należy być wypoczętym, najedzonym, mieć naładowane baterie do aparatu, dużo wody, coś na głowę i czas. W kompleksie obowiązują zakryte ramiona i kolana. Warto pamiętać o zabraniu…

  • Azja,  Tajlandia

    Bangkok…

    …czyli pierwsze kroki w mieście aniołów oraz jak dotrzeć z lotniska w okolicę Khao San Rd. Wysiadamy z pokładu całkiem wygodnego Boeinga 787 Dreamliner i stawiamy swoje pierwsze kroki na tajskiej ziemi, a dokładniej w mieście aniołów – Bangkoku. Port lotniczy Suvarnabhumi był dla nas przychylny i szybko udało nam się dostać na peron pociągu. Najzwyczajniej w świecie podążaliśmy za znakami. W automacie kupiliśmy bilet, który przypomina nasze żetony z wesołego miasteczka. Wsiedliśmy do stojącego na peronie pociągu i jedyne co wiedzieliśmy to to, że dobrze byłoby wylądować gdzieś w okolicy Khao San Rd. Jest to jedyna nazwa ulicy, którą byliśmy sobie w stanie przypomnieć, a że nie mieliśmy zaplanowanego miejsca na nocleg, postanowiliśmy udać się tam, gdzie zmierzają wszyscy turyści, a jednocześnie gdzie nie powinien trafić żaden podróżnik. Cóż, na początku zostaliśmy więc turystami. Zapakowaliśmy się do pociągu i już po kilku minutach dziękowałam bogu,…

  • Azja,  Tajlandia

    Plan na Tajlandię

    …czyli jak to się wszystko zaczęło. Marzy Ci się Tajlandia? Nie wiesz jak zrobić ten pierwszy krok i zaplanować swój samodzielny wyjazd do Tajlandii? No to koniecznie musisz przeczytać o tym jak nam się to udało! Pewnego pięknego, grudniowego wieczoru, roku pańskiego 2015, gdzieś pomiędzy przyziemnymi rzeczami takimi jak deska do prasowania, a surfowanie po Internecie, któreś z nas wpadło na link do ofert z biletami lotniczymi na trasie Warszawa – Bangkok. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że lot był nie dość, że bezpośredni to jeszcze jego cena oscylowała w okolicy 500 PLN za osobę. Po sekundzie namysłu zostaliśmy szczęśliwymi posiadaczami biletów do Tajlandii. Po dwóch sekundach mieliśmy kompanów na ten wypad. Do wylotu zostały nam prawie trzy miesiące, więc po przeglądnięciu cen biletów powrotnych postanowiliśmy wstrzymać się z ich zakupem, licząc, że bliżej marca znajdziemy coś w „przystępnej cenie”. W efekcie, około…

  • Inne pasje

    Jak zostałam pilotem rajdowym

      „Większość ciekawych rzeczy dzieje się w życiu człowieka przez przypadek” Ja Tak było też z rajdami samochodowymi typu cross-country. Jeżeli mam być szczera, to jeszcze dwa lata temu miałam z samochodami tyle wspólnego co z badaniami składu mineralnego gleby na Marsie. Oczywiście mam prawo jazdy (jak prawie każdy) i nawet potrafię używać samochodu do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Najlepiej, jednak gdyby odbywało się to w linii prostej. W każdym razie wymiana żarówki czy oleju sprawiała, że kierowałam się w stronę najbliższego warsztatu lub, jak to mają córusie w zwyczaju — do taty. fot. Igor Kurkowski  Samochód rzecz święta? Zdarzały się też w moim życiu okresy, kiedy byłam samochodem wożona i wcale nie wynikało to z mojej niepełnosprawności czy też niechęci lub wygodnictwa. Niektórzy bowiem przedstawiciele rodu męskiego, uważają swój samochód za świętość i nawet nie pozwalają go umyć, nie wspominając o jego…

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial