Zamknij

Zamek Czocha – skarby, duchy i niewierne żony.

Zamek Czocha

Po tym, jak rozpłynęliśmy się w zachwycie nad Zamkiem Książ, uznaliśmy, że nie ma innego wyjścia jak tylko przedłużyć weekend i odwiedzić kolejny słynny zamek Dolnego Śląska – Zamek Czocha. Moim marzeniem było spać na zamku, jednak zbyt późno się za to zabraliśmy i ani na Zamku Książ, ani na zamku Czocha nie udało się nam znaleźć wolnych pokoi. Nie ma tego złego… bo znaleźliśmy bardzo fajną miejscówkę z sauną, ale o tym na końcu.

Nie wiem, dlaczego, ale przed tą krótką wycieczką na Dolny Śląsk byłam przekonana, że to zamek w Leśnej, skradnie moje serce. Jest on przepełniony starymi legendami, historiami o niewiernych żonach, komnatami pełnymi tajnych przejść i salami tortur. Czyli wszystkim tym, co uwielbiam…

Zamek Czocha – rys historyczny

W 1241 roku pojawia się pierwsza wzmianka o tym, że na niewielkim cypelku, na lewym brzegu rzeki Kwisy, znajduje się graniczna warownia o nazwie Mons Ty­zow. Budowę średniowiecznego zamku polecił król czeski Wa­cła­w I Prze­myś­li­dy. Miejsce jest ku temu wspaniałe, granitowa skała, na której powstaje zamek, daje mu dodatkową ochronę. Oblewające go z trzech stron wody rzeki, dają gwarancję, że będzie on łatwy do obrony. Teren Łużyc, na którym znajduje się warownia, należy wtedy do Czech.

W 1319 roku zamek wraz z ziemiami staje się posagiem Agnieszki, córki króla czeskiego i polskiego Wacława II i prawnuczki Wacława I Przemyślidy. Zostaje ona wydana za mąż za Henryka I Jaworskiego, syna Bolka I Surowego, którego znamy już jako budowniczego Zamku Książ. Para była ze sobą skoligacona więc aby ślub mógł być zawarty, potrzebna była dyspensa samego Papieża. Agnieszka umiera bezpotomnie a wiele lat później Henryk I przekazuje zamek Czocha i jego okolice pod panowanie siostrzeńca: Bolka II Świdnickiego. Po jego śmierci, ziemie te ponownie trafiają pod czeskie panowanie, a zamek staje się siedzibą rycerskich rodów.

Czocha i rycerskie rody.

Zamek staje się siedzibą rodów: Doh­na, Ren­kern, Klux aż w roku 1451 przechodzi pod panowanie Kas­pa­ra von Nos­titz i pozostaje w rękach tego rodu przez przeszło 250 lat. Senior tego rodu: Kas­pa­r von Nos­titz wyróżnia się tym, że wyjątkowo nie lubi Husytów i sporo wysiłku wkłada w ich mordowanie. Ujmuje tym samego Papieża Piusa II. Ten chcąc go nagrodzić, obejmuje zamek specjalną opieką i wydaje bullę zabraniającą komukolwiek atakowanie tej warowni. Von Nostitz władają zamkiem aż do roku 1691, kiedy to linia tego rodu wygasa. Spadkobiercy sprzedają zamek w roku 1700 za 152 ty­się­cy ta­la­rów. Kupcem jest rad­ca kró­la Au­gus­ta Moc­ne­go Jo­han­n Hart­wi­g von U­ech­tritz.

Ponieważ Jo­han­n Hart­wi­g von U­ech­tritz nie posiada męskich potomków, ustanawia prawo, mówiące o tym, że jego córki muszą poślubiać męskich potomków swojego rodu. Dzięki temu miał pewność, że zamek pozostanie w rękach rodziny. Małżeństwa te do nazbyt szczęśliwych nie należały. Przykładem może być młodsza córka Johanna — Krys­ty­na, która dwóch swoich mężów pochowała. Pogrzeb tego drugiego wiąże się z jedną z legend zamkowych.

Kiedy w 1732 roku kondukt żałobny z ciałem małżonka szedł przez zamkowy most, ten runął do fosy. Zginęło wtedy wiele osób w tym czwórka dzieci. Podobno ich jęki do dziś dnia wydobywają się z fosy. Po śmierci Krystyny, majątek został wydzierżawiony dalekiemu krewnemu, a później sprzedany reń­skiemu ku­pcowi Fer­dy­nandowi Ot­to von Schni­del. Jednak w roku 1782 rodzina von U­echt­ritz wygrywa w sądzie sprawę o zwrot rodowej posiadłości. Mieszkają w niej do roku 1905. W międzyczasie budowlę trawi ogromny pożar. Odbudowa trwa lata i nadaje zamkowi nieco bardziej barokowy charakter.

Ernst Gutschow i jego marzenia o szlachectwie.

W 1909 roku zamek wraz z okolicznymi dobrami zostaje sprzedany za kwotę 1500000 marek po­cho­dzą­cemu z Drez­na Erns­to­wi Gut­schow. Po co bogatemu przedsiębiorcy tytoniowemu zamek? A no po to, aby otrzymać od cesarza Niemiec… szlachectwo. Jednym z warunków, które musiał spełnić kandydat, było posiadanie siedziby z rycerskim rodowodem. Ernest Gutschow posiadał już ogromny majątek, mieszczański herb i imponującą kolekcję dzieł sztuki. Oprawą dla niej miał stać się właśnie zamek ze szlacheckim rodowodem. Podobno zbiory zawierały kosztowności, które bolszewicy wyprzedawali po czerwonej rewolucji. Wieść niesie, że wśród tych skarbów znajdowały się insygnia koronacyjne carów Rosji i złote jajka Faberge.

Nowy właściciel nie do końca był jednak zainteresowany mieszkaniem w starych, średniowiecznych lochach i dokonuje przebudowy zamku, nadając mu romantyczny charakter, przyprawiony nieco angielskim stylem. Na szczęście Gutsch zleca przebudowę znamienitym architektom. Przebudowa Zamku Czocha wypada tak dobrze, że mówi się, iż po remoncie wygląda on bardziej średniowiecznie niż przed.

Wielka ucieczka i skarby wykradane ciężarówkami.

Ernest Gutsch rzadko bywa w zamku. Spędza w nim więcej czasu w czasie II wojny światowej chroniąc się tu przed bombardowaniami. Kiedy jednak słyszy o zbliżających się wojskach rosyjskich, pakuje swoje rzeczy i opuszcza zamek. Największe skarby wyjeżdżają razem z właścicielem. Jednak w zamku pozostaje wiele cennych rzeczy, których nie udaje się mu wywieźć. Padają one łupem okolicznych mieszkańców i nowej władzy. Podobno z Zamku Czocha wyjeżdżają całe ciężarówki załadowane meblami i cennymi przedmiotami. Część z tych przedmiotów udaje się odzyskać – 25 tysięcy książek z kolekcji bogatego fabrykanta trafia do wrocławskiej Biblioteki Uniwersyteckiej. Odzyskano także 83 obrazy, 53 sztuki mebli, 29 rzeźb, broń, zastawę czy porcelanę.

W drugiej połowie lat 40 zamek trafił pod opiekę Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” a później Dolnośląskiej Izby Rolniczej. W 1952 roku zamek przejeło Wojsko Polskie. Stworzono w nim ośrodek wypoczynkowy, co wbrew pierwszym obawom, chroni zamek przed całkowitą dewastacją. Zamek nadal należy do mienia wojskowego ale w 1996 roku został otwarty dla szerokiej publiczności.

A Co stało się z bogatym właścicielem Zamku Czocha? Ernest Gutsch zmarł w roku 1946 na nowotwór. Prawdopodobnie nigdy nie otrzymał upragnionego tytułu szlacheckiego. A co stało się z insygniami carów Rosji? Podobno do dzisiaj są ukryte gdzieś w Zamku Czocha…

Zwiedzanie czyli tajemnicze wnętrza średniowiecznej warowni.

Pod zamkiem jesteśmy w poniedziałek przed południem. Do kasy stoi już pokaźna kolejka. Nawet wstęp na dziedzińce wymaga zakupienia biletu. Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem dlatego też rozpoczyna się o określonej godzinie. Ponieważ mamy czas ruszamy zobaczyć dolną część zamku. Można ją znaleźć na lewo od kamiennego mostu, który prowadzi do głównego wejścia do zamku. Idąc lekko w dół dochodzimy do bramy dolnej i kamiennego międzymurza. Znajduje się tutaj świetnie zachowana drewniana galeria, po której swobodnie można pospacerować (trzeba się na nią wspiąć po wąskich, kamiennych schodach). Będąc w kamiennej bramie można skręcić w wąskie przejście prowadzące w głąb zamku. Dotrze się wtedy do średniowiecznej sali tortur.

Tortury na Zamku Czocha.

Ta multimedialna, niewielka wystawa ma nam przybliżyć to, co czego zamek Czocha (niechlubnie) słynie – cierpienie, duchy, tortury i legendy o tym. W pierwszej sali, umiejscowionej w przyziemiach, trafiamy na Pracownię Alchemika. Został on zamknięty przez jednego z władców zamku i zmuszony do pracy nad cudownym eliksirem. Napój miał dawać wieczne życie. Jego skuteczność badano na młodych pannach, które zmuszane były do jego wypicia. Podobno żadna tego nie przeżyła…

Kocia łapka, skrzypce i hiszpański osioł.

To nie są nazwy średniowiecznych eliksirów, ale narzędzi tortur. Na wystawie można przyjrzeć się jak one wyglądały i jak wyglądał człowiek, którego przy użyciu tych przedmiotów próbowano ukarać. Nieszczęśnika takiego zakuwano na przykład w urządzenie zwane skrzypcami. Była to deska z trzema otworami, większym na głowę a dwoma mniejszymi na ręce. Dyby takie przypominały kształtem skrzypce, stąd nazwa. Skazańca zakutego w dyby wystawiano na widok publiczny. Jego miało to upokorzyć, a innych odwieźć od popełniania przestępstw.

O wiele gorszą torturą była „kocia łapka”. Nazwa wdzięczna, ale przeznaczenie okrutne. Nieszczęśnika rozciągano na desce, a skórę na nim orano grabiami, które pieszczotliwie nazwano „kocią łapką”. Zadrapanie po kocie jest niczym, w porównaniu z tym, jak ludzie ciało wyglądało po zastosowaniu takich grabi. Jedną z najstraszniejszych tortur był jednak hiszpański osioł. Skazańca sadzano okrakiem na drewnianej konstrukcji, która kształtem przypominała osła. Przywiązanie do nóg ciężarów sprawiało, że ciało nieszczęśnika zostawało powoli rozerwane na pół.

Poślubić kata…

Kat był niezmiernie ważną i potrzebną osobą. Kiedy zamek nie miał na stanie takiego urzędnika, musiał go wynajmować. W jednej z sal wystawy znajdujemy cennik za tego typu usługi. Kat oczywiście nie był lubiany, a praca, jaką wykonywał nie była darzona szacunkiem. Mimo to każdy zazdrościł mu… zarobków. Prócz wykonywania egzekucji i tortur kat i jego pomocnicy zajmowali się bowiem oczyszczaniem miasta ze zwłok zwierząt i… czyszczeniem wychodków. Często kat był osobą wykształconą, musiał umieć czytać i pisać, znał się także na anatomii co nie było częste w tamtych czasach. Jak więc ktoś parający się tak niechlubnym zajęciem miał sobie znaleźć żonę? A no mógł on w zamian za odstąpienie od egzekucji zaproponować białogłowie małżeństwo. Często kobiety, aby ratować życie, zgadzały się na zostanie żoną kata.

Kiedy zwiedzamy sale tortur przenosimy się niejako w średniowieczne lochy. Z głośników płyną opowieści o dawnych torturach, ale i legendy, z których słynie Czocha. Warto tu zajrzeć. Uwaga! Moim zdaniem miejsce nie jest odpowiednie dla małych dzieci, które po tym, jak napatrzą się na duchy i zmasakrowane manekiny, mogą mieć problem z zaśnięciem. Częsty jest tu jednak widok zachwyconych rodziców, którzy swoim pociechom każą się ustawiać obok zalanych krwią manekinów poddawanych torturom. Czego się nie robi dla pamiątkowego zdjęcia…

Studnia niewiernych żon.

Wybija nasza godzina zwiedzania Zamku Czocha. Zbiórka odbywa się ma małym dziedzińcu wewnętrznym, na którym znajduje się owiana legendą studnia. Jest już od dawna nieużywana, ale podobno można usłyszeć jak wydobywają się z niej jęki a nawet błagania o pomoc. Legenda mówi, że to głosy niewiernych żon, które dokonały żywota w jej głębinach. Żon takich było kilka w historii zamku.

Jedna z legend mówi o tym, że kiedy jeden z panów wrócił do zamku po dłuższej nieobecności zastał swoją małżonkę w łożu. Służba oznajmiła, że pani zaniemogła, a choroba prawdopodobnie wynika z jej odmiennego stanu. Wściekły mąż zawlókł żonę na dziedziniec i kazał jej skoczyć do studni. Żona polecenia nie chciała wykonać sama więc zdradzony mąż sam ją do niej wepchnął. Podobno, jeżeli ktoś nachyli się nad studnią i popatrzy w lustro wody, usłyszy dobywający się stamtąd kobiecy jęk. Historia ta podobno powtórzyła się dwadzieścia lat później.

Przewodnik opowiedział nam jeszcze historię, która miała miejsce przed 1892 rokiem. Pan na zamku — Joachim von Nostitz pojął za żonę piękną Ulrikę. Jakiś czas później wyjechał on z zamku, a kiedy po ponad rocznej nieobecności zjawił się w domu, zastał swoją żonę brzemienną. Nijak nie mógł się doliczyć, że dziecko może być jego. Żonę bardzo kochał, ale niewierności nie mógł jej wybaczyć. Kiedy urodziła dziecko, kazał niemowlę zamurować żywcem w jednym z kominków, a żonę wepchnął do studni na zamkowym dziedzińcu. Do dziś podobno z kominka usłyszeć można płacz niemowlęcia a ze studni jęki jego matki.

Sala Rycerska

Podążamy za przewodnikiem, który prowadzi nas wąską klatką schodową z dziedzińca wewnętrznego do obszernej Sali Rycerskiej. To pierwsze miejsce, jakie odwiedzamy w zamku. Jest pięknie: belkowany strop, drewniana galeria, okazały gotycki kominek. Nad głowami zwisają dwa ogromne żyrandole. Jestem przekonana, że są one zrobione z brązu. Przewodnik jednak wyprowadza nas z błędu mówiąc, że te zmyślne dzieła sztuki zrobione są z… drewna. Opowiada nam tez o kominku, który jest pięknie zdobiony herbami rodów, które w Zamku Czocha miały swoje siedziby. Kto ma wprawne oko, ujrzy w zdobieniach komina personifikacje dobra i zła.

Kiedyś sala ta posiada piękną, marmurową podłogę. Została ona jednak wykuta i przewieziona do Warszawy, aby wspomóc stolice w odbudowie po wojennych zniszczeniach. Podobny los spotkał organy, które kiedyś były ozdobą tej sali. Dziś można je zobaczyć w warszawskim kościele pod wezwaniem świętej Trójcy. Żyrandole ocalały tylko dlatego, że nie znaleziono odpowiednio długiej drabiny, aby je zdemontować. Kiedy słuchamy historii zamku, przez sale przemyka grupa dzieci ubranych w togi jak ze szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, znanej z książek o Harrym Potterze. Zamek jest bowiem miejscem kolonii dla miłośników książkowego czarodzieja. Żałuje ogromnie, że nie ma turnusów dla dorosłych.

 

Zamkowa Biblioteka i tajne przejścia.

Z Sali Rycerskiej przechodzimy do biblioteki. Nie odwiedzamy Sali Marmurowej, która jest przykryta pięknym renesansowym sklepieniem. To w tej sali znajduje się kominek, w którym zamurowano nowo narodzone dziecko Urliki. Idziemy do biblioteki. Ściany tego pomieszczenia szczelnie wypełniają regały z książkami. Ech… moje marzenie. Kiedyś znajdowały się tu bezcenne zbiory, które w większości zostały rozkradzione. Dziś na półkach stoją książki, sprowadzone tu w czasach, kiedy zamek był ośrodkiem wypoczynkowym. Najciekawszą jednak rzeczą w tej komnacie są tajemne przejścia ukryte za regałami z książkami. Niestety jedno z tych przejść nie jest takie tajemne, bo lubi się otwierać na skutek przeciągu. Obecność drugiego zdradza ślad na parkiecie. Trzecie przejście nie jest udostępniane zwiedzającym. Przewodnik otwiera przed nami jeden z regałów i już po chwili znajdujemy się na zamkowym krużganku.

Łoże dla niewiernych żon.

Przewodnik prowadzi nas do… łazienki. To pomieszczenie sąsiaduje z dawną sypialnią właścicieli. Armatura została tu wymieniona z uwagi na fakt, że pokój ten jest wynajmowany gościom hotelowym. W sypialni stoi autentyczne łózko z baldachimem, w którym sypiali poprzedni właściciele zamku. Na wezgłowiu można zobaczyć łacińską inskrypcję: fran­gas non flec­tes – zła­miesz nie zeg­niesz.

Podobno łoże było wyposażone w mechaniczną zapadnię przeznaczoną dla nałożnic. Jeżeli pan nie był zadowolony z towarzystwa, mógł jednym pociągnięciem dźwigni odchylić część łoża tak, że znajdująca się w nim osoba lądowała w zamkowej fosie. Znalazłam jednak w niektórych źródłach informację, że trafiało się wprost do lochów. Podobno podczas remontu odkryto zamurowany loch prowadzący z sypialni do piwnic… Słynną dźwignię uruchamiającą zapadnię wymontowano z łoża po II wojnie światowej. Przyczyną był fakt, że często „magiczna” dźwignia stawała się przedmiotem głupich żartów.

Legenda o Annie.

Anna była kobietą zachłanną i łasą na majątek jednego z właścicieli zamku. Tak bardzo chciała być bogata, że poślubiła starego właściela Zamku Czocha. Niestety podczas nocy poślubnej nie była w stanie ukryć swojej niechęci do małżonka. Odepchnięty mąż skorzystał z możliwości, jakie dawało mu łoże i zachłanna Anna trafiła wprost w nurty Kwisy. Podobno jej duch starszy teraz w zamkowej sypialni. Przewodnik opowiedział nam inną, współczesną anegdotę. Mówi ona o wynajmowaniu tego pokoju. Podobno w czasie zwiedzania zdarza się, że kiedy do sypialni wprowadzana zostaje grupa turystów, w łóżku można jeszcze zastać hotelowych gości.

II wojna światowa, kryptolodzy, sejfy i zamurowane korytarze…

Jedną z ukrytych klatek schodowych schodzimy do najniższej kondygnacji zamku. Znajduje się tu niewielka wystawa przedmiotów i ekspozycja pokazująca prace szyfrantów. Co oni tu robili? Temat owiany jest tajemnicą i nie do końca wyjaśniony. Podobnie jak to, co działo się w Zamku Czocha w czasie II wojny światowej. Wieść niesie, że znajdował się tu ośrodek wywiadu i maszyna deszyfrująca zwana „ryba-miecz”. Miała być jeszcze doskonalsza od słynnej Enigmy i to dzięki niej niemieccy agenci abwehry odczytywali radzieckie szyfrogramy. Mocno chronili tą informacje, podobnie jak sam zamek. Amerykanie podejrzewali zaś, że prowadzono tutaj badania nad tają bronią…

Do dzisiaj Czocha skrywa różnego rodzaju tajne przejścia, korytarze i schowki. Większość z nich zrobił w czasie remontu ostatni właściciel. Miały skrywać jego ogromne i bezcenne zbiory sztuki. Podobno, kiedy stąd uciekał, powiedział do służby: Oddajcie im wszystko, co będą chcieli wziąć, a i tak zabiorą zaledwie cząstkę skarbów zamku Czocha. Faktem jest, że z 30 wejść prowadzących do podziemi, odkryto raptem 12, a pod zamkiem znajdować ma się około 3700 metrów korytarzy. Dużo więc jeszcze tajemnic skrywa zamek w Leśnej.

Biała Dama.

Na Zamku Czocha spotkać można jeszcze jednego ducha. Jest to duch Gertrudy, która mając konflikt z bratem, sprowadziła na zamek husytów. Podobno otrzymała za to mieszek złota. Husytów pokonano, a zdradzony brat wrócił na zamek. Aby ukarać siostrę, ściął ją na zamkowym dziedzińcu. Legenda mówi, że brat przeklął Gertrudę na łożu śmierci, a jej duch nie został przyjęty nawet do piekła. Biała Dama pojawia się na zamku w rocznicę śmierci brata rozrzucając judaszowe monety. Podobno klątwę może z niej ściągnął tylko osoba urodzona w niedzielę… dotychczas nikomu się to nie udało.

Kilka przydatnych informacji

  • Zamek znajduje się w miejscowości Leśna w województwie dolnośląskim
  • Godziny otwarcia od 10:00 do 20:00 (ostatnie wejście jest o godzinie 19:00)
  • Zwiedzanie zamku odbywa się z przewodnikiem i rozpoczyna się o wyznaczonej porze (zbiórka przy kawiarni na górnym dziedzińcu)
  • Bilet obejmujący zwiedzanie zamku/sali tortur oraz gabinetu osobliwości to koszt 36 zł/normalny i 25 zł/ulgowy
  • Wstęp na dziedzińce (bez zwiedzania zamku) to koszt 8 zł/normalny i 6 zł/ulgowy
  • Bezpłatny parking znajduje się obok zamku (po tej samej stronie), parking jest niewielki, ale jadąc bliżej zamku, po przeciwnej stronie można znaleźć większe parkingi, niestety nie sprawdziłam, czy są płatne
  • Nie ma możliwości zwiedzania zamku z wózkiem, niezależnie od tego, czy zabrania tego regulamin, duża ilość wąskich przejść i schodów, skutecznie to uniemożliwi. Polecam ręce lub nosidło.
  • Na terenie zamku znajdziecie mały plac zabaw.
  • Zwiedzanie zamku trwa około 45 minut (sala tortur to około 5 minut, chyba że chce się wysłuchać wszystkich historii, wtedy czas wydłuży się do koło 20 minut)
  • Na terenie Zamku znajduje się restauracja (wejście główne przez most), kawiarnia (górny dziedziniec, trzeba wejść po schodach) i w okresie letnim grill.
  • Na terenie zamku można spać (link do hotelu), ale też skorzystać z zabawy escape roomie (konieczna wcześniejsza rezerwacja), wybrać się na nocne zwiedzanie lub spędzić czas na kolonii razem z Harrym Potterem.
  • Będąc na Zamku Czocha można wybrać się na rejs po Jeziorze Leśniańskim lub na jedną z plaż, aby zobaczyć zamek z trochę innej perspektywy. Można także odwiedzić pobliską Zaporę Leśniańską.

Czy warto odwiedzić?

Uwielbiam zamki i pałace. Każde z takich miejsc jest dla mnie wyjątkowe i piękne. Podobnie jest z Zamkiem Czocha. Mimo że bardziej zachwycił mnie Książ, to skłamałabym mówiąc, że żałuję odwiedzenia Leśnej. O co to nie! Ta budowla jest niesamowitą, starą warownią o charakterze średniowiecznego zamku obronnego. Polecam odwiedzić go każdemu, kto zawita na Dolny Śląsk. Tym, którzy nie mają możliwości wybrać się tam osobiście rekomenduje obejrzenie jakiegoś filmu lub serialu, dla którego zamek w Leśnej stał się tłem.

 

 

Podziel się linkiem:

Komentarze

  1. 27 sierpnia, 2020 10:59 pm Odpowiedz

    Uwielbiam takie legendy… dają pewnego smaczku, bo zawsze w każdej takiej informacji znajduje się chociażby ziarenko prawdy.
    Zamek sam w sobie także bardzo okazały.

  2. 27 sierpnia, 2020 12:03 am Odpowiedz

    Wspaniały post, pełen legend i historycznych ciekawostek. Przyznaję, że najbardziej zaciekawił mnie możliwość pozyskania żony przez kata. 🙂

  3. Patrycja Czubak
    Patrycja Czubak
    26 sierpnia, 2020 12:14 pm Odpowiedz

    W jakim przepięknym miejscu się ten zamek znajduje i jakie przepiękne wnętrza. Jestem zachwycona 🙂

  4. Aleksandra Załęska
    Aleksandra Załęska
    26 sierpnia, 2020 12:03 pm Odpowiedz

    Co za fantastyczne miejsce, zapisuję na liście i już namawiam męża, żebyśmy tam pojechali, mojemu synowi na pewno spodoba się to miejsce 🙂

  5. 26 sierpnia, 2020 11:29 am Odpowiedz

    Miałam w planach w tym roku odwiedzić Zamek Czocha właśnie, ale trochę pandemia pokrzyżowała plany. Cały czas jest na mojej liście.

  6. 24 sierpnia, 2020 6:05 pm Odpowiedz

    Dla mnie zawsze najpiękniejszy będzie Książ.
    Jednak zamek Czocha ma niesamowitą historię i też jest wart odwiedzenia. Byłam tam kilka razy.
    Zdjęcia z góry świetnie pokazują, jak pięknie jest położony.
    Ja ciągle trafiałam albo na wesela, albo jakieś imprezy i tylko raz udało mi się tak dokładnie zwiedzić zamek. Dolny Śląsk ma tyle zrujnowanych zamków i pałaców, dobrze, że chociaż kilka z nich można podziwiać w pełnej krasie.
    Pozdrawiam 🙂

  7. 24 sierpnia, 2020 6:03 pm Odpowiedz

    Również uwielbiam zwiedzać zamki i pałace, a zamek Czocha jest na mojej liście do zwiedzenia. Piękne są Twoje zdjęcia, które wraz z Twoją opowieścią naprawdę zachęcają do zwiedzenia tego zamku 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *