Valletta czyli co trzeba zobaczyć w stolicy Malty…

Valletta — stolica Malty, miasto wpisane na światową listę dziedzictwa UNESCO. Dla mnie najważniejsze miejsce do odwiedzenia na Malcie. Na własne oczy chce zobaczyć najpiękniejszą panoramę tego miasta, jego potężne fortyfikacje i wąskie uliczki i przepiękne barokowe wnętrze konkatedry św. Jana. To właśnie widok stolicy Malty zachwycił mnie tak, że od kilku miesięcy namawiałam Wojtka, abyśmy tam pojechali. Czy panorama tego miasta nie jest zachwycająca? To właśnie do stolicy Malty pojechaliśmy już pierwszego dnia naszego pobytu na wyspie. Zobaczcie i oceńcie sami…

DOJAZD DO VALLETTY

Opuszczamy więc rano nasz hotel i udajemy się kilka kroków dalej na przystanek autobusowy. O naszym przyjeździe na Maltę, hotelu i poruszaniu się po wyspie pisałam w pierwszym poście o Malcie. Z Iċ-Ċirkewwa mamy bezpośredni dojazd do Valletty autobusami nr 41 i 42. Spora ilość autobusów na Malcie dojeżdża do tego najważniejszego na wyspie dworca autobusowego. Ten największy na wyspie punkt przesiadkowy znajduje się na okrągłym placu, w którego centrum stoi fontanna Trytona. Będąc tam, pamiętajcie, że z autobusów wysiada się przy fontannie, ale część dworca, z której odjeżdżają autobusy, znajduje się obok (stojąc przodem do miejskiej bramy właściwą część dworca mamy po prawej stronie). Pamiętajcie też, że dworzec ma kształt litery L i spora część autobusów odjeżdża z części dalszej dworca, która jest za rogiem murów miejskich.

Valletta mapa

Zanim zdążyliśmy dojechać do stolicy, pogoda popsuła się na tyle, że padający deszcz zmienił ulice w rwące potoki. W autobusie spotykamy rodaków. Nie muszą się odzywać, poznać można ich już po strojach bardziej pasujących do dyskoteki niż na zwiedzanie. Nawet imiona dzieciaków: Brian i Angela nie są w stanie nas zmylić. Przy pierwszych słowach zaczynających się od słów powszechnie uznawanych za niecenzuralne jesteśmy już pewni.

Rodacy marudzą, że ich kilkuletnie latorośle nie mają gdzie usiąść i, że żałują tego, że nie zdecydowali się na zwiedzaniem autobusem „hop – hop”, ale kierowca chciał prawie 20 euro od osoby, a przecież tyle to oni nie dadzą. Dość głośno zachwycali się widzianymi z okien zabytkami, myląc budynki uniwersytetu z twierdzą, a pomnik Diego z papieżem, oczywiście naszym. Dzieci domagały się pójścia do sklepów i krzycząc, że nie chcą zwiedzać żadnego miasta. A rodzice spierali się, ze widziana na budynkach flaga nie jest narodowa flaga maltańska, bo tamta powinna mieć duży krzyż. A te nie mają żadnego albo jakiś mały, więc to nie są ich flagi… i tak całą drogę.

VALLETTA _ NAJMNIEJSZA STOLICA EUROPY

 

Valletta to pierwsze nowożytne miasto, które zostało wybudowane w całości według planu. Ulice wytyczone są na planie szachownicy, a ich główną oś stanowi największa z ulic – Republic Street. Wysiadając z autobusu, skierowaliśmy się pod najbliższe zadaszone budki z jedzeniem, licząc na to, że za chwilę przestanie padać. Wojtek wyciągnął z plecaka jedyną pelerynę przeciwdeszczową, jaką mieliśmy i ubrał ją na siebie, aby chronić od deszczu aparat. Nie pozostało mi nic innego jak zawinąć plecak w genialną osłonę przeciwdeszczową i ruszyć na zwiedzanie miasta. I tak właśnie pierwsze kroki w Valletcie stawiałam w deszczu.

Do miasta wkroczyliśmy przez most nad suchą fosą, który prowadzi z dworca autobusowego, spod Fontanny z Czterema Trytonami (niestety niedziałająca podczas naszego pobytu) przez nowoczesna bramę, zbudowaną na miejscu dawnej bramy miejskiej. Most otoczony jest wysokimi rusztowaniami, więc nie mamy okazji spojrzeć z tego miejsca na to, jak wyglądają mury obronne. Po wejściu na teren miasta, zaraz po prawej stronie widać nowy budynek maltańskiego parlamentu i plenerowy teatr, który powstał w ruinach dawnej opery. My, w ostatnich kroplach deszczu podążamy prosto ulicą Repulic Street, zaglądając na chwilę do barokowego kościoła św. Franciszka, mijając po drodze Muzeum Archeologiczne, budynek SąduBibliotekę Narodową dochodzimy do pierwszego celu naszej podróży: Pałacu Wielkiego Mistrza i mamy ogromną ochotę zwiedzić go od środka.

PAŁAC WIELKIEGO MISTRZA

Plan nasz legł błyskawicznie w gruzach, gdyż okazało się, że Pałac jest w remoncie i do przyszłego roku będzie zamknięty (możliwe jest tylko zwiedzanie arsenału). Tym samym obejrzeliśmy jedyne dostępne, dwa dziedzińce pałacu: dziedziniec Neptuna z brązowym posągiem antycznego boga oraz dziedziniec Księcia Alfreda z zegarem wieżowym. Sam Pałac z zewnątrz nie zachwyca walorami architektonicznymi, jest skromny i elegancki. Dwupiętrowy budynek o klasycznej bryle został wybudowany w 1571 roku w stylu renesansowym. Barokowe detale zostały dobudowane później.

Do roku 1789 w Pałacu rezydowali wszyscy wielcy Mistrzowi Zakonu. Aktualnie jest on oficjalną siedzibą prezydenta Malty. Nam nie jest dane obejrzeć go w środku, ale chętnie usłyszymy od tych, co byli, czy warty jest on zwiedzenia. Przed główną fasadą budynku, którą zdobią dwa barokowe portale, trafiliśmy na honorową zmianę wart.

FORT ŚW. ELMA

 

Spod Pałacu dotarliśmy aż pod Fort św. Elma. Znajduje się on na samym końcu Republic Street. Strategiczne walory tego miejsca odkryli już Fenicjanie i Rzymianie, lecz dopiero joannici wznieśli w tym miejscu kompleks fortyfikacji, który chroni wejście do Wielkiego Portu. Niestety z dwóch oblężeń tylko jedno zakończyło się odparciem ataku, fort w roku 1565 został zdobyty przez Turków. Tak naprawdę ogrom i piękno tego miejsca widać dopiero z wody, ale to niestety nie było nam tego dnia dane. Z tego, co udało nam się ustalić, do fortu można wejść tylko w czasie wykonywanych w nim inscenizacji dla publiczności, które odbywają się w dwie niedziele miesiąca.

Można za to obejrzeć pokaz multimedialny „The Malta Experience” ukazujący historię Malty (pokaz dostępny w 17 językach w tym w języku polskim) i zwiedzić Sacra Infermeria  — zakonny szpital joannitów. Podobno w XVII wieku słynął on z postępowych metod leczenia i przestrzegania zasad higieny osobistej. W XVIII wieku mógł pomieścić ponad 900 chorych i szczycił się najdłuższym oddziałem szpitalnym na świecie (jego długość wynosiła 155 metrów). Bilet łączony na pokaz i zwiedzanie szpitala kosztuje 15 Euro (dzieci do lat 4 mają wstęp wolny, a te w wieku od 5 do 12 lat płacą jedynie 6 Euro, studenci z ważną legitymacją 11,60 Euro). Pokazy odbywają się co godzinę w godz. 11:00 do 16:00.

Idąc w stronę widzianej już z daleka dzwonnicy, zaraz za budynkiem fortu znaleźliśmy małe schodki, które zaprowadziły nas na sam dół murów. Tam swoje domki i garaże mają rybacy. To bardzo dobre miejsce na zrobienie ciekawych zdjęć. Następnym charakterystycznym miejscem jest dzwonnica Siege Bell w kształcie klasycystycznej świątyni, na której zawieszony jest 10 tonowy Dzwon Oblężenia. Jest on pomnikiem upamiętniającym siedem tysięcy żołnierzy i cywili, którzy zginęli w latach 1940 – 1943 podczas oblężenia Malty. Dzwon odzywa się każdego dnia w samo południe.

OGRODY VALLETTY

Kilkanaście metrów dalej zaczynają się ogrody Lower Barrakka Gardens, położone na szczycie bastionu św. Krzysztofa. Urocze miejsce, w którym można odpocząć, nacieszyć się przepiękną panoramą Valletty, Birgu i Wielkiego Portu oraz (co dla niektórych bardzo ważne) złapać trochę bezpłatnego Internetu. W ogrodzie znajduje się monument w stylu doryckiej świątyni, który jest pomnikiem na cześć sir Alexandra Balla — pierwszego brytyjskiego wysokiego komisarza Malty. Nie ma co się jednak rozsiadać i warto jest iść dalej.

Nasza dalsza trasa prowadzi obok Bastionu św. Barbary i doprowadza nas do Upper Barrakka Gardens. Ogrody znajdują się w górnej kondygnacji Bastionu św. Piotra i Pawła. W dolnej części fortu ustawiona jest tzw. Bateria Powitalna, z której codziennie w samo południe oddawana jest salwa. W górnej części znajduje się sadzawka z fontanną i tarasy widokowe. W ogrodzie jest też kawiarnia, siadamy więc i raczymy się lokalnym piwem. Jest tłoczno i gwarno, jest to jedno z najpopularniejszych miejsc w Valletcie. Ogród ma jeszcze jedną atrakcje: przeszkloną windę, którą można zjechać do wyschniętej fosy Bastionu św. Jakuba.

KONKATEDRA ŚW. JANA

 

My uświadamiamy sobie, że obeszliśmy już połowę miasta, deszcz dawno przestał padać, a my mamy jeszcze sporo rzeczy do zobaczenia w tym najważniejsze miejsce: Konkatedrę św. Jana Chrzciciela. Wracamy więc na główną ulicę Valletty i dochodzimy do mniej więcej połowy Republic Street. Tam po prawej stronie, za czerwonymi budkami telefonicznymi kryje się boczne wejście do świątyni. I oczywiście kasy biletowe. Wstęp do środka jest płatny, bilet kosztuje 10 Euro. Uwierzcie mi: warto zobaczyć wnętrze tego kościoła i znajdujące się w nim dwa obrazy Caravaggia. Ta skromna z zewnątrz świątynia w środku jest niczym jajko niespodzianka połączone z jajkiem Faberge.

Historia mówi, że konkatedra była jeszcze bardziej okazała… do momentu, kiedy splądrował ją Napoleon. Później udało się odzyskać tylko część skradzionych skarbów. Zwiedzającemu nasuwa się jedno pytanie: jeżeli to na co patrze jest skromną pozostałością, to jak to musiało wyglądać przed przybyciem Napoleona? Nie zanudzając Was historią, rzucę tylko kilka faktów: świątynie wybudował z końcem XVI wieku Gerolamo Cessar, Maltańczyk. Zaplanowano ją jako kościół zakonny Joannitów. W roku 1816 została drugą najważniejszą świątynią Malty obok katedry w Mdinie (stąd nazwa konkatedra). Na podłodze znajdziemy 375 płyt nagrobkowych, pod którymi pochowani są rycerze zakonni. Na beczkowym sklepieniu zobaczymy zaś sceny z życia Jana Chrzciciela.

…i CARAVAGGIO

 

Mogłabym napisać o Konkatedrze cały osobny post i wrzucić setki zdjęć. Zostałam zaczarowana wnętrzem tego budynku. Jeszcze tylko na koniec dodam, że przy jego zwiedzaniu, jako wisienka na torcie, możemy obejrzeć dwa wspaniałe obrazy Caravaggia. Aby je odnaleźć, należy udać się w tylną część nawy głównej (pod chór) i stanąć przodem do ołtarza. Po naszej prawej stronie znajdzie się wejście do oratorium. Wejście zasłonięte jest ścianą tak, aby z katedry nie można było zobaczyć co jest wewnątrz. A tam właśnie znajdują się „Św. Hieronim piszący” i „Ścięcie św. Jana Chrzciciela„.

Caravaggio, czyli Michelangelo da Mersi trafił na Maltę uciekając przed rzymską policją (za popełnione morderstwo skazano go na karę śmierci). Tu został mianowany rycerzem zakonu kawalerów maltańskich, ale po bójce z innym zakonnikiem musiał i stąd uciekać. W każdym razie zostały po nim te dwa przepiękne obrazy, będące wspaniałymi przykładami barkowego światłocienia. Ciekawostka — „Ścięcie św. Jana Chrzciciela” jest to jedyny obraz podpisany przez artystę.

Kiedy już nacieszymy oczy tymi dziełami warto udać się klatką schodową do góry i przespacerować się po piętrze budynku Bazyliki, w których znajduje się muzeum. Kilka rad praktycznych: na miejscu dostępne są audio przewodniki (niestety nie ma ich w języku polskim). W Bazylice są spore tłumy dlatego zostaniemy poproszeni o noszenie plecaków z przodu lub w rękach. Ubiór musi być stosowny do obiektu kultu religijnego i uwaga — szpilki są zabronione. Posadzka jest na tyle cenna i delikatna, że wysokie obcasy mogłyby ją uszkodzić. Nie wolno fotografować wnętrza świątyni z użyciem lampy błyskowej. W pomieszczeniu z obrazami Caravaggia robienie zdjęć jest zakazane, podobnie w salach muzeum.

VALLETTA NOCĄ

Stolica Malty tak nam się spodobała, że odwiedziliśmy ją jeszcze dwa razy. Serdecznie polecamy zajrzeć do Valletty nocą, kiedy w wąskich uliczkach rozkładają się stoliki, z restauracji rozchodzą się wspaniałe zapachy, a pomiędzy kamienicami przygrywają lokalni muzycy. Były jeszcze dwa inne powody. Pierwszy to wspaniałą knajpa z makaronami, którą znaleźliśmy przy ulicy Old Theatre Street 123. Kto mnie zna, wie, że makarony jadam zawsze i wszędzie, przy czym jestem w tym dość wybredna. Pastaus uraczył nas jednak tak wspaniałymi pastami, że nawet Wojtek, który makaronów nie jada, uznał, że są one naprawdę wyjątkowe. Ceny za danie to od 8 do 13 Euro, przy czym polecam brać małe porcje. Mimo wszystko są one dość pokaźne.

Drugie miejsce to znajdująca się przy Republic Street 36 lodziarnia o nazwie Amorino. Nie dość, że lody są naprawdę wyjątkowo smaczne i ekologiczne, to jeszcze podane są w kształcie kwiatu. Takie małe, słodkie dzieła sztuki. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie ma możliwości, aby ktoś z Amorino wyszedł niezadowolony. Ciekawostka: przy zamówieniu loda w rożku, można wybrać dowolną ilość smaków. Na początku trzeba podać ich ilość, aby obsługa mogła sobie zaplanować jak ukształtować kwiat.

Co jeszcze trzeba zrobić będąc w stolicy Malty? Obowiązkowo zobaczyć widok Valletty z innej perspektywy. Są dwie możliwości: można zdecydować się na rejs po Wielkim Porcie lub przepłynięcie promem z Valletty do Sliemy. Pamiętać należy, że w przypadku gorszej pogody promy nie pływają. Jest też druga opcja: z dworca przy Fontannie Trytona można przejechać autobusem do Sliemy lub Bugibby. Z obu tych miast widać przepiękną panoramę Valletty. Nie zapomnijcie uczynić tego także po zmroku. Za ten widok warto zapłacić każde pieniądze…

    • JoAsia, Sierpień 2, 2017, 12:56 pm

    Odpowiedz

    Jestem pod wrażeniem Twojego bloga. Jest niezwykle profesjonalny, wpisy obszerne z całym mnóstwem informacji i świetnych zdjęć. Gratuluję. A Maltę uwielbiam i marzę by tam wrócić.

    1. Odpowiedz

      Ogromnie dziękuję za tak miłe słowa. Cieszę się ogromnie, kiedy to co piszę może się komuś przydać. Zapraszam jak najczęściej.

  1. Odpowiedz

    Bardzo cenne porady i wspaniałe zdjęcia 🙂

    • Niko, Grudzień 6, 2016, 10:40 am

    Odpowiedz

    Pięknie , ‚mega zdjęcia i wpis. Planujemy właśnie wakacje, tam właśnie

  2. Odpowiedz

    Nigdy nie myslalam o wycieczce na Maltę. Zaskoczyły mnie widoki choć chyba nie powinny. Ale te bogato zdobione wnętrza wyglądają niesamowicie! I miasto nocą… uwielbiam spacerować nocą po takich miejscach.

  3. Odpowiedz

    Bardzo przypomina Wenecję, a od jakiegoś czasu ze względu na tanie loty panuje boom na Maltę. Chyba zaczekam, aż się wszyscy nacieszą promocjami, będzie mniejszy tłok i wtedy niepostrzeżenie się wybiorę 😉

  4. Odpowiedz

    bajka! kocham takie kamieniczki,uliczki,zabudowę, pięknie!
    pozdrawiam 🙂

  5. Odpowiedz

    Szalenie mnie ciekawi ten uporządkowany, katolicki orient!

    • Agnieszka Kubacka, Listopad 18, 2016, 7:39 pm

    Odpowiedz

    Uwielbiam poznawać nowe miejsca 🙂 Niestety na Malcie to tylko w Poznaniu byłam hihihi Zawsze wydawało mi się, że takie podróże są zbyt piękne, by były dla mnie realne…

    1. Odpowiedz

      My wyznajemy zasadę, że nie ma rzeczy nierealnych! Wręcz przeciwnie, trzeba robić wszystko aby dążyć do spełniania marzeń. Kibicujemy gorąco tym, którzy chcą spełniać zwłaszcza te podróżnicze. A teraz uwaga! Ja nigdy nie byłam na Malcie w Poznaniu 🙂

    • paulina, Listopad 18, 2016, 1:46 pm

    Odpowiedz

    Dworzec dość skomplikowany, ale całe miasto wygląda bajecznie:) Podobają mi się te lody w kształcie kwiatów coś dla wzrokowców i dla smakoszy:) A dzwonnica robi wrażenie. Piękna ta Malta na Waszych zdjęciach:)

    1. Odpowiedz

      Bardzo nam miło, że zdjęcia się podobają. Lody nie tylko piękne, ale też naprawdę wspaniałe. Smak niepowtarzalny, intensywny i przypominający najlepsze smaki dzieciństwa 🙂 polecam z całego serca.

  6. Odpowiedz

    Ależ mnie ucieszyliście kolejnym wpisem o Malcie, tym razem piękna Valetta! Obawiałam się tego pogorszenia pogody, ale Wam to nie przeszkadzało, więc nam też nie będzie. Z resztą wartkie potoki na ulicach też mogą być urocze 🙂 Ech ci rodacy… Nam kiedyś na Słowacji zdarzyło się być w saunach na termach w Polakami, przekleństwa leciały ciurkiem… Ech…

    1. Odpowiedz

      Dla takich komentarzy warto prowadzić bloga 🙂 ogromnie się cieszę, że zdążyłam. Już niedługo będzie o Gozo. Mam nadzieję, że złapiecie trochę Internetu i przeczytacie. Nie martwcie się tą pogodą. Zabierzcie jakąś bluzę, coś od deszczu i dobre humory. U nas padało tylko tego jednego dnia, a w zasadzie to przez kilka godzin. Później jeszcze zdarzył się deszcz w nocy, reszta to było piękne słońce. Idealna pogoda na zwiedzanie. Bawcie się dobrze, a później my czekamy na relacje.

  7. Odpowiedz

    Uwielbiam Maltę. Każdy wpis o tej wyspie, który czytam przekonuje mnie, że ma spore grono wielbicieli. Mnie Valetta bardzo pozytywnie zaskoczyła. Fajnie było zobaczyc na własne oczy niektóre uliczki, prawie żywcem wyjęte z San Francisco. A panorama z górnych ogrdów Baracka… sam juz nie wiem czy lepsza za dnia czy w nocy. Miasto magiczne. I jeszcze najbliższe okolice czyli Birgu i Isla, dające świetną możliwośc obserwacji Valetty z drugiego brzegu. Każdy powienien miec możliwość podziwiania tych właśnie miejsc osobiście. Bardzo warto 🙂

    1. Odpowiedz

      W ostatnim czasie zauważyliśmy wzrost zainteresowania Maltą. Zresztą sami padliśmy jego „ofiarą”. Na pewno duży wpływ mają na to coraz niższe ceny biletów lotniczych i bliskość tego miejsca. Niestety ma to i te złe strony czyli „natłok” naszych rodaków. Malta jest ogromnie „pocztówkowa”, w zasadzie każdy zna zdjęcie Azure Window czy Valletty, nawet, jeżeli nie wie gdzie zostały one zrobione. Przyznam Ci jednak racje, że panorama stolicy Malty (czy to widziana ze Sliemy czy z Birgu) jest przepiękna i naprawdę warta zobaczenia.

  8. Odpowiedz

    Piękna ta Valletta! Zachowam sobie wpis na poczet przyszłej wyprawy 🙂 Świetny ten nowoczesny budynek Parlamentu!

    1. Odpowiedz

      Bardzo się cieszymy, mam nadzieję, że nasze posty przydadzą się do planowania podróży. Będą kolejne… a Mata jest naprawdę warta zobaczenia.

    • pb, Listopad 17, 2016, 1:08 pm

    Odpowiedz

    świetne miejsce i super zdjęcia:)

    1. Odpowiedz

      Dziękuję, bardzo nam miło 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA