Jak zostałam pilotem rajdowym

 

„Większość ciekawych rzeczy dzieje się w życiu człowieka przez przypadek” Ja

Tak było też z rajdami samochodowymi typu cross-country. Jeżeli mam być szczera, to jeszcze dwa lata temu miałam z samochodami tyle wspólnego co z badaniami składu mineralnego gleby na Marsie. Oczywiście mam prawo jazdy (jak prawie każdy) i nawet potrafię używać samochodu do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Najlepiej, jednak gdyby odbywało się to w linii prostej. W każdym razie wymiana żarówki czy oleju sprawiała, że kierowałam się w stronę najbliższego warsztatu lub, jak to mają córusie w zwyczaju — do taty.

Samochód rzecz święta?

Zdarzały się też w moim życiu okresy, kiedy byłam samochodem wożona i wcale nie wynikało to z mojej niepełnosprawności czy też niechęci lub wygodnictwa. Niektórzy bowiem przedstawiciele rodu męskiego, uważają swój samochód za świętość i nawet nie pozwalają go umyć, nie wspominając o jego prowadzeniu. Takie osoby dostałyby zawału, gdyby swoim ukochanym pojazdem (nawet terenowym czy też zmotą) wybrały się na rajd terenowy.

Tam bowiem po każdym przejeździe samochód zostaje w mniejszym lub większym stopniu uszkodzony, a w najlepszym wypadku tylko porysowany. Straty bywają spore. Po powrocie na bazę kierowcy dumnie prezentują sobie uszkodzenia swoich pojazdów, licytując się przy tym, który z samochodów został najbardziej zniszczony, przynajmniej tak jakby wszyscy wrócili z pola bitwy. Kiedyś wybuchnęłabym na taki widok śmiechem, dzisiaj jestem częścią tego.

gosia

fot. Małgosia

Cross Country? a co to takiego?

W czasie kiedy jeszcze nie przypuszczałam nawet, że Wojtek zostanie moim partnerem, siedzieliśmy na wspólnych zajęciach i wykładowca zadał nam pytanie: jakie jest wasze hobby? Większość osób (90% stanowili mężczyźni) mówiła coś o oglądaniu telewizji, sporcie, piłce nożnej, siłowni, kilku nawet wspomniało o czytaniu książek. Wojtek wstał i powiedział: rajdy cross country. Wtedy sobie pomyślałam: co to w ogóle jest? Wstyd było przyznać, że nie mam pojęcia o co chodzi.

Google podpowiedziało, że są to wyścigi w terenie, odbywające się w naturalnych warunkach i na niedługich odcinkach, ale co to znaczyło w praktyce? O co w tym wszystkim chodzi dowiedziałam się w przeciągu niecałych dwóch miesięcy. W Walentynki… no cóż zawsze mi się zdawało, że jest to dzień, w którym wypada zabrać kobietę na romantyczny wieczór, no choćby kolację czy do kina. Rozumiem, że pomysły są różne, ale terenowy rajd samochodowy?

P1250989

Zobaczyć pierwszy rajd…

Odmówić nie wypadało, pojechałam więc ochoczo, wcześniej wciągając na siebie ciepłe ubranie i na wszelki wypadek pakując książkę. Założyłam, że może się zdarzyć, że z zimna i nudów będę się grzała w samochodzie. Tego też obawiał się Wojtek; martwił się, czy nie umrę z nudów lub z zimna, a do tego, jak odnajdę się wśród ludzi, których nigdy nie widziałam, a dla których tematem przewodnim są samochody. Wszystkie obawy były bezpodstawne! Nie minęło 15 minut, a ja stałam się najbardziej zagorzałym rajdowym kibicem. Do domu wróciłam zachwycona, pytając, kiedy pojedziemy znowu no i co najważniejsze: kiedy będę mogła przejechać się takim samochodem.

 

Pierwszy raz w terenowym samochodzie…

Po kolejnym rajdzie na który pojechałam jako kibic, Wojtek wsadził mnie na siedzenie pasażera i przewiózł po trasie, na której odbywała się wcześniej rywalizacja. Kiedy się zatrzymał, zapytał i jak było, odpowiedziałam mu: wrażenie super, ale bez szału, trochę wolno, myślałam, że to jeździ się szybciej, a w ogóle to dlaczego nie jechaliśmy tak samo jak w czasie rajdu? Okazało się, że powadził z taką samą prędkością jak w czasie rywalizacji. Pamiętam, że oświadczył, iż coś jest ze mną nie tak, gdyż przy wolniejszych przejazdach większość pasażerów siedzących na moim miejscu każe się zatrzymać i wypuścić z samochodu, a ja narzekam, że nie było adrenaliny.

 

Abym mogła zobaczyć, jak prowadzi się taki samochód, pozwolono mi wsiąść za kierownicę. Zrobiliśmy trasę, którą większość rajdowego środowiska kojarzy z rajdów Super Rally, etap w Bukownie, który przejeżdża się jako OT2 ze zjazdem do piaskowni. Tamtego dnia było zimno i ślisko. Przejechałam dokładnie tą samą trasę na której odbywa się rajd i tym razem to mój pasażer kazał zwalniać i uważać. Przejazd skwitował jednym zdaniem: masz włączoną opcje „nieśmiertelność”, nie możesz być kierowcą, większość facetów nie przejedzie tej trasy z taką prędkością, normalni ludzie boją się drzew. No i skończyła się zabawa…

hania

fot. Hanna B.

Pierwszy raz jako pilot…

Kilka miesięcy później zbliżały się moje urodziny, w głowie planowałam już niespodzianki i wszelkie możliwe przyjemne formy spędzania tego czasu. I właśnie wtedy Wojtek rzucił mimochodem (i z pewną wyczuwalną w głosie obawą), że jest rajd, i, że może by pojechał. Nieśmiało dodał, że wypada on w moje urodziny, a do tego jego pilot chyba nie da rady… a ja, nieświadoma tego, w co się pakuje, odparłam: jasne, pojadę z Tobą i mogę nawet zająć miejsce obok i wystartować w rajdzie. Kilka dni później faktycznie okazało się, że  pilot nie może jechać. Wojtek popatrzył wtedy na mnie i powiedział: no to jedziesz, przecież zaproponowałaś, chyba się nie boisz? No przecież nie mogłam się przyznać, że obleciał mnie przeszywający strach 🙂

hania lg

fot. Hanna B.

Ja czyli pilot rajdowy 🙂

W ten oto sposób w prezencie urodzinowym dostałam kask samochodowy i na zbliżającym się rajdzie zajęłam fotel pilota. Szybko przekonałam się, że moje zadania nie będą ograniczały się tylko do zajmowania miejsca w samochodzie i patrzenia przez okno, że powinnam znać się na budowie samochodu,  potrafić zmienić koło, wjechać na lawetę czy zapamiętać nazwy wszystkich narzędzi w warsztacie samochodowym. W ten oto sposób dostałam chyba najpiękniejszy prezent urodzinowy – nową pasję i sport, który pokochałam.

Co należy do zadań pilota, kto rządzi w samochodzie w czasie rajdu, jak szybko zmienić amortyzator (i co to jest most przedni) i co ja tam w ogóle robię to tematy na kolejny wpis…

2 września 2016 roku startujemy w kolejnej, V edycji rundy MoneyWell Investment Kager SUPER RALLY Multi Club 139 Edition – Lisia Góra.

  1. Odpowiedz

    Fajnie się czyta. Pozdrawiam

  2. Odpowiedz

    Rajd to niesamowite doświadczenie zdecydowanie! Owocnych kolejnych rajdów!

    • Aneta, Wrzesień 6, 2016, 10:17 am

    Odpowiedz

    Wiesz, że zawsze marzyłam o tym, żeby zostać pilotem albo kierowcą rajdowym? 😀 Ale zawsze się bałam, że zbyt mało wiem o samochodach…

    1. Odpowiedz

      Szczerze powiem, że ja nadal wiem mało o samochodach. Na szczęście okazało się, że bez specjalistycznej wiedzy spokojnie da się pilotować. Jeżeli masz takie marzenie to próbuj, nie jest to straszne, mimo, że takie się wydaje. Dasz sobie spokojnie radę. Zapraszam do czytania kolejnego postu na temat rajdów, może zdecydujesz się wtedy na spróbowanie… naprawdę nie będziesz żałowała. Obiecuję…

  3. Odpowiedz

    Zgadzam się z Tobą w 100% , najciekawsze rzeczy przytrafiają się nam przez przypadek :). A Ty nie dość, że odnalazłaś się w tej dość męskiej pasji to jeszcze masz smykałkę do pisania 🙂 . Fajnie się czyta. Trzymam kciuki.

    1. Odpowiedz

      Niezmiernie się cieszę, że tekst się podoba i jest zdatny do czytania. Właśnie pisze się kolejna rajdowa relacja. Serdecznie zapraszam.

    • Kamil, Wrzesień 1, 2016, 7:58 pm

    Odpowiedz

    Aaaa, nawet nie wiesz jak się cieszę że trafiłem na Twój wpis. Choć jestem zmotoryzowany to za rajdami nie przepadam, ale czyta się Ciebie świetnie. Zostaję tu dłużej i poproszę o więcej.

    1. Odpowiedz

      Serdecznie dziękuję za tak miłe słowa i cieszę się, że post się podobał. Zapraszam do kolejnych odwiedzin 🙂

  4. Odpowiedz

    Ostra z Ciebie dziewczyna! To z jaką pasją opisujesz swój zawód potwierdza tylko fakt, że jesteś na właściwym miejscu. Wiele ludzi potrzebuje o wiele więcej czasu by osiągnąć taki sukces, jaki Ty już masz! Powodzenia i dalszych sukcesów 🙂

    1. Odpowiedz

      Nie dziękuję… przyda się tym bardziej, że jesteśmy przed kolejnym startem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA