8 sierpnia, 2017
Apartamenty Szuflandia w Wiśle
Znudziło ci się nocowanie w murowanych pensjonatach, które swoją bryłą przypominają nudną i szarą figurę geometryczną? Chciałbyś gdzieś wyskoczyć na weekend, ale marzy Ci się miejsce z klimatem, pomysłem i nowatorskim designem? Chciałbyś zasypiać i budzić się z widokiem na las, góry i rozgwieżdżone niebo? No to właśnie znaleźliśmy takie miejsce! Nazywa się Szuflandia i znajduje się w Wiśle.
- Apartamenty Szuflandia w Wiśle.
Z uwagi na fakt, że do kolejnej wyprawy zostało nam jeszcze trochę czasu, a od powrotu z Filipin minęła już wieczność, postanowiliśmy, że trzeba wyrwać się z miasta choć na weekend. Przeglądając oferty w Internecie i szukając jakiegoś miejsca z klimatem, trafiliśmy na Apartamenty Szuflandia. Szczęściem jakimś okazało się, że można spędzić tam jeden z wakacyjnych weekendów.
- Apartamenty Szuflandia w Wiśle.
- Apartamenty Szuflandia w Wiśle.
Apartamenty Szuflandia*
Środek Beskidzkich lasów. Z daleka od drogi głównej i nawet kawałek od bocznej. Gdzieś pod lasem, na stoku góry Kiczera, obok potoku i w pobliżu wyciągu stoją dwa przepiękne, drewniane domki. Z trzech stron otacza je las. W jednym znajdują się apartamenty dla par (dwuosobowe), w drugim dla rodzin (czteroosobowe). Ma być cicho, spokojnie i zdrowo. Apartamenty Szuflandia przypominają odrobinę skandynawskie klimaty, pomyślane są prosto, skromnie i w zgodzie z naturą. Jest w nich jakaś taka przytulna delikatność, która sprawia, że momentalnie człowiek czuje się w nich jak w domu. Trzeba zaznaczyć, że domki w całości wykonane są z drewna, a sporą część ścian apartamentów zajmują okna. Dzięki temu mamy pod dostatkiem dziennego światła.
- Apartamenty Szuflandia w Wiśle.
- Apartamenty Szuflandia w Wiśle.
Apartament Joy
Rezerwujemy apartament dla dwóch osób, Dostajemy pokój na drugim, najwyższym piętrze. Kiedy do niego wchodzimy, stajemy zaskoczeni i stwierdzamy, że wnętrze robi wrażenie. Jest prosto, surowo, naturalnie i klimatycznie. Ściany obite są brzozową sklejką, która okazuje się być niesamowicie wdzięcznym elementem wystroju. Mnie bardzo podobają się abażury do lamp, które wyglądają na ręczną robotę. Najważniejsze miejsce w pokoju — podwieszane łóżko, robi na nas takie wrażenie, że od razu się do niego pakujemy i stwierdzamy, że nigdzie już nam się nie chce ruszać. Przez ogromne okno widać las, nie mogę się doczekać, aż zajdzie słońce i będę mogła oglądać, gwiazdy leżąc w łóżku.
- Apartamenty Szuflania w Wiśle.
- Apartamenty Szuflania w Wiśle.
Jest wszystko czego potrzebujesz…
W apartamencie, prócz genialnego, podwieszanego łóżka znajduje się kuchnia z całkowitym wyposażeniem. Jest lodówka, płyta indukcyjna, zlew. Do dyspozycji jest komplet talerzy, sztućców i wszystko, co niezbędne do przygotowania posiłku. Jest też czajnik i herbata. W lodówce czeka na nas talerz winogron. W łazience znajdziemy mydło do rąk i oczywiście komplet ręczników. Pokój aż lśni czystością (w Szuflandii gości prosi się o niewchodzenie do pokoi w obuwiu, co zresztą bardzo się nam podoba). Jest też klimatyzacja (nie korzystamy), gniazdko do podłączenia telewizora (też nie korzystamy) oraz Internet bezprzewodowy.
- Apartamenty Szuflania w Wiśle.
- Apartamenty Szuflania w Wiśle.
- Apartamenty Szuflania w Wiśle.
Nam najbardziej zależy na ciszy i spokoju. Obie te rzeczy od razu znajdujemy w Szuflandii. Jest cicho, jak makiem zasiał. O tym, że pozostałe domki są zajęte, wiedzieliśmy tylko dlatego, że na parkingu stały samochody. Zaprałam laptopa, aby dokończyć post o Siquijor, ale nawet nie wyciągnęłam go z torby. Szuflania spełnia wszystkie warunki jako miejsce idealne do pracy, ale naprawdę uda się to tylko tym, którzy mają bardzo silną wolę.
Jest jedna jedyna rzecz, która w tym miejscu mi przeszkadzała. Jest nią światło latarni świecące w nocy. Okna podwieszanych sypialni na drugim piętrze wychodzą na parking, na którym stoi latarnia i słupki oświetlające ścieżkę. Świecą się one wieczorem i dają naprawdę intensywne światło. Niestety tym samym można zapomnieć o zasypianiu w całkowitej ciemności. Dla mnie ogromna szkoda, bo ciemność w nocy to rzecz, której ogromnie brakuje mi w mieście.
- Apartamenty Szuflania w Wiśle.
- Apartamenty Szuflania w Wiśle.
Jak spędzić czas w Szuflandii?
W zasadzie można nie wychodzić z łóżka i gdyby nie piękna pogoda to pewnie spędziłabym w nim cały dzień z książką w jednej ręce i kubkiem herbaty w drugiej. To chyba pierwsze miejsce, w jakim byliśmy, w którym nie byłoby mi smutno z powodu brzydkiej pogody. Większość apartamentów posiada tarasy, więc jeżeli kogoś pobyt bardzo rozleniwi, to może sobie rozłożyć leżak i odpoczywać.
Na terenie Szuflandii znajduje się też basen, który sam w sobie stanowi nie lada atrakcję. W upalny dzień nie jest nam nic więcej do szczęścia potrzebne. Dla amatorów kiełbasek na świeżym powietrzy jest grill i miejsce na ognisko. Na wyposażeniu znajdziemy wszystko, co jest nam do grillowania potrzebne.
- Apartamenty Szuflandia.
W okolicy Szuflandii znajdują się też trasy piesze m.in. na Przełęcz Błękitek (684 m.n.p.m.), Wielką Czantorię (995 n.p.m.) czy Soszów (800 m.n.p.m). Aby ruszyć w drogę nie trzeba nawet wsiadać do samochodu, w zasadzie mieszka się przy szlaku. Podsyłamy Wam link do mapy z trasami i szlakami turystycznymi na stronie mapa-turystyczna.pl. Oczywiście w zimie miłośnicy białego szaleństwa mają pod samym nosem stok narciarski.
- Apartamenty Szuflandia w Wiśle.
- Apartamenty Szuflandia w Wiśle.
- Apartamenty Szuflandia w Wiśle.
- Apartamenty Szuflandia w Wiśle.
Jak spędziliśmy czas przez weekend, kiedy już opuściliśmy Szuflandię?
Odwiedziliśmy Wisłę. Może i wstyd przyznać, ale była to moja pierwsza wizyta w tym mieście. Jak to w tego typu miejscach turystycznych: jest deptak, jest sporo restauracji i knajp, budki z goframi, szwarc, mydło i powidło na kolorowych straganach. Przeszliśmy więc zatłoczoną ulicą 1 maja, nad którą góruje wieża Kościoła Ewangelicko Augsburskiego im. Piotra i Pawła. Zrobiliśmy sobie spacer przez Park Kopczyńskiego i bulwar księżycowy. Znaleźliśmy czytelnię na świeżym powietrzu i park legend i podań.
- Wisła w Wiśle.
- Wisła, park Kopczyńskiego.
- Kościół Ewangelicko-Augsburski Ap. Piotra i Pawła w Wiśle
- Aleja podań i legend w Wiśle.
- Aleja podań i legend w Wiśle.
- Aleja podań i legend w Wiśle.
- Aleja podań i legend w Wiśle.
- Wiślańska letnia czytelnia w parku Kopczyńskiego.
Skansen w Wiśle
A, że uwielbiamy skanseny, to nie mogliśmy sobie odpuścić. Muzeum Beskidzkie imienia Andrzeja Podżorskiego znajduje się w centrum Wisły, w budynku, w którym od 1974 roku znajdowała się stara karczma. Obecnie znajduje się w niej część wystawy, na której można zobaczyć m.in. przykłady sztuki ludowej, wygląd regionalnych strojów czy drewniane zabawki. Można obejrzeć przyrządy niezbędne w codziennym życiu i pracy. Jest także zrekonstruowany wygląd dawnej izby zwanej kurno — kurlawa chyli tradycyjne wnętrze chałupy kurnej z Beskidu Śląskiego.
Wewnątrz po lewej stronie chaty znajdował się piec o wymiarach metr na półtora. Pod piecem była zagroda, w której zimą trzymano drób. W pomieszczeniu było łóżko, ale spano także na ławach i zapiecku. Najważniejszy w izbie był stół, który w domu był miejscem uświęconym.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Wnętrze Muzeum Beskidzkiego w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
W osobnych, drewnianych budynkach znajduje się kuźnia, chałupa kumornika z kurlawym piecem oraz pasterska kolyba z koszorem – ogrodzeniem z tynin. Do tego jest też pasieka pszczelarska i zielnik. Do tego można także obejrzeć wnętrze klasy szkolnej. Skansen może do dużych nie należy, ale ma swój urok i jest naprawdę wart zobaczenia. Chaty stojące na dziedzińcu mają… niesamowity zapach. Wystarczy do nich wejść, zamknąć oczy i poczuć się jak parędziesiąt lat temu.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
- Muzeum Beskidzkie w Wiśle.
Skrzyczne – z widokiem na Beskid Śląski
Odpoczynek, odpoczynkiem, ale być w górach i ich nie zobaczyć to grzech. Ponieważ u niektórych Szuflandia wzmocniła potrzebę lenistwa, to w drodze kompromisu stanęło na wycieczce na Skrzyczne. Dlaczego Skrzyczne? Bo jest tam wyciąg krzesełkowy, który miał działać także w lecie i piękna panorama na okolice. Tylko nie doczytałam sobie, że w lecie działa tylko jego górna część wyciągu…
- Widok ze Skrzycznego.
Wyobraźcie sobie jaka była mina Wojtka, kiedy na miejscu okazało się, że trzeba na własnych nóżkach pokonać trasę do górnej stacji. Skrzyczne ma tylko 1275 m n.p.m., ale jest najwyższym szczytem Beskidu Śląskiego. Ze Szczyrku prowadzą na górę niebieski i zielony szlak pieszy. Do przejścia jest raptem 3 i pół kilometra do górnej stacji kolejki (Pod Skrzycznem) lub 8 kilometrów na sam szczyt. My oczywiście wybieramy trasę do Pod Skrzycznem, gdzie mamy zamiar wsiąść, robimy jednak zasadniczy błąd, idąc pod nim, a nie kierując się na niebieski szlak. W każdym razie na górę docieramy, ciesząc po drodze oczy pięknymi widokami.
- Widok z trasy na Skrzyczne.
- Widok z trasy na Skrzyczne.
- Fioletowo 🙂
- Gdzie dlaej? Szlaki ze Skrzycznego.
Na Skrzycznem znajduje się schronisko PTTK, jest też boisko do siatkówki czy możliwość pogrania w badmintona. W chatce obok urzęduję starszy pan, który chętnie rozegra z nami partyjkę w warcaby lub zrobi nam (za symboliczną opłatą) konkurs strzelania z wiatrówki lub łuki. Uwaga! Zasady zmieniają się w zależności od humoru gospodarza. Dla amatorów leśnych owoców, w okolicy Skrzycznego znajdują się całe połacie leśnych borówek (lub też jagód).
- Widok ze Skrzycznego.
- Widok ze Skrzycznego.
- Schronisko PTTK na Skrzycznym.
- Widok z drogi na Skrzyczne.
Duma Wisły…
Wracając ze Skrzycznego zatrzymujemy się na chwilę pod Skocznią imienia Adama Małysza w Wiśle — Malince. Jest tam możliwość wjechania na górę skoczni wyciągiem krzesełkowym. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 8 zł. Kiedy my docieramy na miejsce, wyciąg już nie działa, oglądamy skocznie z dołu i dochodzimy do wniosku, że bez śniegu nie robi takiego fajnego wrażenia. Za to w Wisłę trafiamy na zawody młodych skoczków. Dzieciaki mające po kilka lat walczyły o puchar na Małej Skoczni Centrum znajdującej się przy głównej ulicy Wisły.
- Kompleks Skoczni Centrum w Wiśle.
- Skocznia im. Adama Małysza w Wiśle – Malince.
Na piwo do Cieszyna…
Kiedy nasz weekend w Apartamentach Szuflandia dobiegł końca, a upał był tak uciążliwy, że trudno już było wysiedzieć nad basenem, postanowiliśmy ruszyć w stronę domu. Po drodze, kiedy mijaliśmy drogę na Cieszyn, wpadliśmy na pomysł, że może warto zajrzeć do tego „podzielonego miasta”. Szybko okazało się, że Cieszyn jest całkiem ładnym i dość oryginalnym miejscem. Zrobiliśmy sobie spacer po Cieszyńskiej Wenecji — części starego miasta, która znajduje się nad brzegiem rzeki Młynówki. Małe domki zbudowane są nad samym jej korytem, a przerzucone nad nią mostki, kojarzą się z Wenecją i jej kanałami.

























































