Kazimierz Dolny – perełka Lubelszczyzny

Powodem do tego, aby ruszyć na Lubelszczyznę, był „Super Prezent”, który Wojtek dostał prawie rok temu z okazji urodzin. Na torze samochodowym w Ułężu miał się przekonać na własnej skórze jak jeździ się Lamborghini i Ferrari. Muszę przyznać, że ten właśnie tor wybrałam z dwóch powodów: jego długości i bliskości Kazimierza Dolnego, który już od dawna chciałam zobaczyć.

Kazimierz Dolny zwany inaczej Kazimierzem nad Wisłą — tego miasta chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Pierwszą znajdującą się na tym terenie osadę zwano w XI wieku „Wietrzną górą”. Później Kazimierz Sprawiedliwy zabrał wioskę Benedyktynom, a podarował Norbertankom z podkrakowskiego Zwierzyńca. One zaś w akcje swej wdzięczności nazwę osady zmieniły na Kazimierz. Słowo „Dolny” dodano, aby miejscowość odróżnić od Kazimierza „Górnego”, czyli tego w górnym brzegu Wisły, znajdującego się zaraz pod Krakowem. Muszę przyznać, że chwilę się zastanawiałam gdzie obok Krakowa leży jakiś Kazimierz, zanim nie zrozumiałam, że chodzi o obecną dzielnice Krakowa, która w tamtych czasach była niezależnym miastem. Tak naprawdę Kazimierz Dolny powinien zwać się „Środkowym” z uwagi na fakt, jego umiejscowienia w środkowym biegu Wisły, ale w XIII wieku chyba nie robiło to nikomu różnicy. W kolejnych wiekach królowie przyczynili się do rozwoju tej osady i zamienili ją w miasto lokowane na prawie magdeburskim, ufundowali kościół, zbudowali zamek, a pieczę nad miastem przekazali rodowi Firlejów. Ci miasto rozwijali i dbali o jego handlowe znaczenie. Kazimierz jednak nie byłby w pełni polskim miastem, gdyby nie został przynajmniej raz porządnie zniszczony. Dokonali tego Szwedzi, a lata później II Wojna Światowa. Gdzieś pomiędzy tymi tragediami, ktoś odkrył Kazimierz jako wspaniałe miejsce o walorach letniskowych, a to sprawiło, że zaczęli zjeżdżać tu letnicy z Warszawy. Razem z nimi przybyli też artyści, którzy w Kazimierzu znaleźli wspaniałe plenery i święty spokój. Aktualnie Kazimierz jest miastem, które znajduje się na każdej liście „topowych” miejsc Polski, jest modne i przez to stało się trochę snobistyczne. Niestety spotyka go los wielu podobnych miejsc w naszym kraju: ulega zadeptaniu i całkowitemu „standeceniu”.

#gallery-75 {
margin: auto;
}
#gallery-75 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 100%;
}
#gallery-75 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-75 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}
/* see gallery_shortcode() in wp-includes/media.php */

Zjawiliśmy się w Kazimierzu wczesnym popołudniem. Kiedy już jakimś cudem udało nam się zaparkować (o tak! Miasto składa się z Rynku i parkingów) postanowiliśmy swoje pierwsze kroki skierować w stronę czegoś do zjedzenia. Tu spore zdziwienie; Kazimierski Rynek zastawiony w połowie stolikami może uraczyć nas kawą lub co najwyżej pizzą. Szukaliśmy więc dalej i trafiliśmy do całkiem przyjaznej knajpki samoobsługowej o mało wyszukanej nazwie „Bar Weranda”, w której zgodnie z tym, co pisano w Internecie, można zjeść smacznie, pod warunkiem, że uzbroimy się w cierpliwość, gdyż obsługa pracuje tak, jakby codziennie miała strajk włoski. Nie mogę z czystym sumieniem napisać, że nasz wybór był trafiony. Żadne z nas się nie otruło, ale ja niestety przez kolejną godzinę czułam się, jakbym połknęła kamień. Na pewno w miejscu tym trzeba długo czekać — dobrych 20 minut stojąc w kolejce, aby złożyć zamówienie no, a potem jeszcze chwilę na podanie dania. Polecać nie będę, nie chcę, aby ktoś „psy na mnie wieszał”, może Wam uda się znaleźć w Kazimierzu coś lepszego.

W każdym razie najedzeni mogliśmy spokojnie ruszyć na spacer po mieście. Sercem Kazimierza jest Rynek, chyba jeden z piękniejszych w Polsce. Dzieli się on na dwie części: starsza to ta bliżej Fary, młodsza (i większa część) znajduje się nieco niżej. Kiedy staniemy w środkowej części Rynku (na przykład przy studni) i skierujemy się w stronę Kościoła, to oczom naszym ukaże się najczęściej malowany i fotografowany widok Kazimierza.

#gallery-76 {
margin: auto;
}
#gallery-76 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 50%;
}
#gallery-76 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-76 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}
/* see gallery_shortcode() in wp-includes/media.php */

Drugi najsławniejszy widok, który jest charakterystyczny dla miasta to fasady dwóch kamienic Przybyłów znajdujących się przy Rynku (należy wzrok oderwać od kościoła i skierować go na godzinę piątą). Te dwa renesansowe budynki, są tak piękne, że nie powstydziłby się ich nawet krakowski rynek. Zostały one wybudowane w 1615 roku, z lokalnego wapienia, który jako kamień bardzo miękki pozwala się dowolnie kształtować. Architekci mieli więc nieograniczone pole do popisu i zamiast zamknąć się w ramach renesansu włoskiego czy też niderlandzkiego jak to wówczas było modne, poniosła ich wyobraźnia i stworzyli coś, co znawcy architektury nazwali „renesansem kazimierskim” lub też (nie wiedzieć czemu) „naiwnym”. Obie kamienice, jedna nazywana Pod Świętym Mikołajem, a druga Pod Świętym Krzysztofem (od imion braci Przybyłów), charakteryzują się niesamowicie pięknymi zdobieniami i dekoracją ornamentalną. Na kazimierskim rynku jest jeszcze jedno miejsce oblegane przez turystów — znajdująca się w samym centrum studnia, która ma kilkusetletnią historię. My przy studni nie zabawiliśmy długo, od razu oblazły nas miejscowe Cyganki, które usilnie chciały nam powróżyć, twierdząc, że wiedzą, kiedy weźmiemy ślub, rozwód czy kredyt w banku.

#gallery-77 {
margin: auto;
}
#gallery-77 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 50%;
}
#gallery-77 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-77 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}
/* see gallery_shortcode() in wp-includes/media.php */

Nad Rynkiem góruje bryła renesansowego kościoła farnego (dawniej zwano tak kościół parafialny) pod wezwaniem św. Bartłomieja i św. Mikołaja. Nie wchodzimy do środka, gdyż jest sobota i systemem taśmowym odbywają się śluby. Idziemy dalej, drogą, która pnie się w górę i doprowadza nas pod ruiny zamku, a raczej systemu fortyfikacji obronnych z XIII i XIV wieku. Przez lata przebudowywany tracił swój obrony charakter, zmieniając się w siedzibę najpierw wójta, a później starosty kazimierskiego. Niestety zamek został ziszczony w czasie Potopu Szwedzkiego, Wojen Północnych, a w końcu resztki tego, co zostało, strawił pożar. Podobno w czasach świetności spotykali się na nim król szwedzki Karol XIV i Car Piotr Pierwszy. Teraz patrząc na ruiny trudno sobie wyobrazić, że kiedyś to miejsce było wspaniałym zamkiem. Zresztą spacerując po tym, co jest nam udostępnione do zwiedzania, trudno sobie wyobrazić cokolwiek z czasów świetności tego miejsca.

Najlepiej opisuje to cytat z Tygodnika Ilustrowanego z 1865 roku: O całości i pierwotnym kształcie zamku trudno dziś powziąć wyobrażenie, lubo znacznie z niego sterczą jeszcze zwaliska. Widać tylko, że nie był zbyt obszernym, a miał posadę nieforemną, zastosowaną do kształtu skały, na której go wzniesiono. […] Została więc tylko ruina do niczego nieprzydatna, wielce jednak podnosząca malowniczą okolicę. Ściągała ona od dawna mnóstwo ciekawych, czego dowodem są liczne nazwiska wędrowców na kamieniach wyżłobione; niektóre z nich siedemnastego wieku nawet sięgają.”

#gallery-78 {
margin: auto;
}
#gallery-78 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 50%;
}
#gallery-78 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-78 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}
/* see gallery_shortcode() in wp-includes/media.php */

 

Wstęp do zamku i znajdującej się obok baszty to koszt 5 zł (do obu miejsc obowiązuje jeden bilet). Oczywiście musimy wejść do środka i ku rozpaczy Wojtka wdrapać się na samą górę wieży. Ta kamienna, cylindryczna budowla jest jedną z najstarszych tego typu budowli w Polsce. Jest też najdalej na wschód wysuniętym obiektem tego rodzaju na terenie Polski. Baszta ma 20 metrów wysokości, wejście do niej umieszczone jest 6 metrów od ziemi. Z góry rozpościera się przepiękny widok na Wisłę i znajdujący się nieco niżej zamek.

#gallery-79 {
margin: auto;
}
#gallery-79 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 100%;
}
#gallery-79 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-79 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}
/* see gallery_shortcode() in wp-includes/media.php */

Do zobaczenia został nam jeszcze jeden punkt widokowy. Rozciąga się z niego chyba najpiękniejszy widok Kazimierza. Kiedy wcześniej staliśmy na Rynku, to zwróciłam uwagę na wzgórze, na którym widać sylwetki trzech drewnianych krzyży. Już wtedy Wojtek, który ma alergię na wchodzenie do góry, kategorycznie stwierdził, że nie ma mowy, abyśmy tam poszli. Nie pozostało mi więc nic innego jak zmusić go do tego podstępem. Aby dostać się na Górę Trzech Krzyży zaraz za Farą i dzwonnicą należy odbić w prawo i stromymi, kamiennymi schodami wdrapać się na górę. My jednak ominęliśmy tę drogę i poszliśmy w stronę zamku i baszty. Właśnie w tamtej okolicy jest jeszcze jedno podejście na wzgórze, odrobinę dłuższe, ale łagodniejsze. Schodząc z zamku na ulicę Zamkową, należy podejść kilka kroków w górę i za ogrodzeniem parkingu odbić w prawo. Kiedy już skończyliśmy zwiedzać zamek, przekonałam Wojtka, że na dół możemy wrócić inną drogą, tak aby przespacerować się przez las. Niechętnie się na to zgodził i kiedy ścieżka zaczęła piąć się w górę, zrozumiał, że wcale nie wracamy bezpośrednio na Rynek, a zmierzamy w stronę wzgórza z krzyżami. Wstęp na samą górę kosztuje 2 złote i to po uiszczeniu tej opłaty można delektować się przepięknym widokiem miasta i zakola Wisły. Stojące tam trzy krzyże zostały ustawione przez mieszkańców w roku 1708, w podziękowaniu od tych, którzy przeżyli i na pamiątkę licznych ofiar epidemii cholery, która nawiedziła wtedy Kazimierz. Widok faktycznie jest wspaniały, a miejsce bardzo malownicze.

#gallery-80 {
margin: auto;
}
#gallery-80 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 50%;
}
#gallery-80 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-80 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}
/* see gallery_shortcode() in wp-includes/media.php */

#gallery-81 {
margin: auto;
}
#gallery-81 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 100%;
}
#gallery-81 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-81 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}
/* see gallery_shortcode() in wp-includes/media.php */

 

Wracamy pomału na Rynek, który jest chyba jeszcze bardziej zatłoczony. Przebijamy się przez gości weselnych, kolejki do lodziarni, zapachy gofrów, rzędy motorów i napastujące nas Cyganki. Zatrzymujemy się jeszcze przy pierwszym w Polsce pomniku psa, który siedząc na malarskiej palecie, patrzy na to, co dzieje się na Rynku. Kiedyś Hultaj był jednym z bezpańskich kundli wałęsających się po Kazimierzu. Przygarnął go malarz Zbigniew Szczepaniak i zmienił mu imię na Werniks, tak aby pasowało psu z bohemy artystycznej. Od 2000 roku Werniks, a raczej jego pomnik zdobią kazimierski Rynek. Szwędamy się jeszcze po Małym Rynku, kupujemy garść pierwszych w tym roku orzechów laskowych, oglądamy drewniany budynek Jatek, który kiedyś stał w centrum dzielnicy żydowskiej i był miejscem, w którym sprzedawano koszerne mięso. Do II Wojny Światowej sporą część Kazimierzowskiej ludności stanowili Żydzi, stąd m.in. budynek Jatek, Synagogi (odremontowany po wojennych zniszczeniach) czy cmentarze żydowskie viagra dosis recomendada.

#gallery-82 {
margin: auto;
}
#gallery-82 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 50%;
}
#gallery-82 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-82 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}
/* see gallery_shortcode() in wp-includes/media.php */

Od mojej ostatniej wizyty w Kazimierzu minęło jakieś 20 lat i niby nic w tym mieście się nie zmieniło, ale jakoś nie mogłam tych swoich dziecięcych wspomnień dopasować do zastanej rzeczywistości. W tych moich wspomnieniach Kazimierz był piękny i spokojny… taki artystyczny. A teraz… że tłoczno to już pisałam, że drogo pisać nie trzeba, że tandetnie… to już norma. Z każdej strony otaczał nas tłum ludzi i straganów. Piękny rynek stał się parkingiem dla motorów i postojem dla meleksów, pod kolorowymi parasolkami knajp „turyści” zachwycali się pitą kawą średniej jakości, a z każdego konta wystawały stragany z całą dostępną cepeliadą „made_in_czajna”. Nawet miłośnicy turystyki 4×4 mogą sobie za kilkadziesiąt złotych pojeździć po okolicznych wąwozach samochodami terenowymi. Patrząc na to wszystko, doszłam jednak do wniosku, że musi być pod tym wszystkim Kazimierz piękny i zabytkowy, taki melancholijny, co tęskni za chwilami, kiedy na jego ulicach jest pusto, kiedy zza mgły widać tylko kontury kamienic, albo gdy kolorowe liście spadając z drzew, szumią pod nogami… trzeba jednak przyjechać tam poza sezonem i zdecydowanie poświęcić jeden ranek na to, aby stanąć na pustym i jeszcze zaspanym Rynku i taki Kazimierz zobaczyć.

#gallery-83 {
margin: auto;
}
#gallery-83 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 50%;
}
#gallery-83 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-83 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}
/* see gallery_shortcode() in wp-includes/media.php */

 

#gallery-84 {
margin: auto;
}
#gallery-84 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 33%;
}
#gallery-84 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-84 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}
/* see gallery_shortcode() in wp-includes/media.php */

    • Gabi, Sierpień 25, 2017, 1:20 pm

    Odpowiedz

    Lubelszczyzna to niesamowity region, który niepotrzebnie spycha się na margines 🙂

    • Mateusz Kuć, Sierpień 9, 2017, 4:24 pm

    Odpowiedz

    Słabo znam tamtejsze okolice, wielokrotnie zastanawiałem się czy warto wybrać się i zobaczyć Kazimierz, po tym co przeczytałem u Was wiem, że warto. Przekonaliście mnie. Dzięki wielkie.

    • Ania K., Sierpień 9, 2017, 3:58 pm

    Odpowiedz

    Ja niestety raczej podróżuje po Polsce. Jeszcze nie miałam okazji wyjechać dalej, ale mam nadzieję, że to się zmieni. Fajnie, że piszecie nie tylko o dalekich krajach. dzięki 🙂

    • Janek z Kazimierza, Sierpień 9, 2017, 3:55 pm

    Odpowiedz

    Hej, mieszkam w okolicy i często bywam w Kazimierzu. Zdarza mi się go pokazywać swoim gościom. Fajny wpis i bardzo ładne zdjęcia. Podoba mi się, kiedy ktoś tak ładnie pisze o mojej okolicy.

    • Daniel, Czerwiec 22, 2017, 12:42 pm

    Odpowiedz

    Świetny wpis, fajne zdjęcia. Z chęcią będę tu zaglądał częściej.

  1. Odpowiedz

    Piękne miasto. Musze się tam wybrać. Może w przyszłym roku , jak da rade.

    • Magda, Październik 25, 2016, 2:04 pm

    Odpowiedz

    Dlatego też zamierzam niebawem zaatakować Kazimierz w środku tygodnia, najlepiej w brzydką pogodę 😉

    1. Odpowiedz

      Oglądałam ostatnio zdjęcia z Kazimierza zimą, przepięknie wygląda kiedy otulony jest warstwą białego puchu. Tyle, że ja nie lubię zimna i zwiedzanie wtedy jest dla mnie katorgą. Jest to jednak jakiś patent aby wybierać takie miejsca w środku tygodnia 🙂 tyle, że brakłoby mi wolnego… miłego zwiedzania, napisz jak wrażenia. Czkamy niecierpliwie na relację.

  2. Odpowiedz

    Jestem z Lubelszczyzny, więc to moje okolice. Dla mnie to trochę przereklamowane miejsce, ma swój urok poza sezonem. Nie radzę się tam wybierać w długie weekendy. Tłumy niesamowite, ciężko znaleźć tam miejsce w kafejce. Poza tym ceny są koszmarne.

    1. Odpowiedz

      My byliśmy tylko jeden dzień i masz rację, wszystko co piszesz to prawda. Niestety wszystko co piękne i atrakcyjne szybko staje się też komercyjne i tandetne. Myślę, że na Lubelszczyźnie jest dużo równie atrakcyjnych miejsc w których nie ma takich tłumów, a które są równie warte zobaczenia co Kazimierz.

  3. Odpowiedz

    Bardzo fajne słowo „Lubelak” czy tak się na Was mówi? Kazimierz piękny, zresztą jak cała okolica. To dla nas trochę mało znany region, tak więc zostało nam tam trochę do odkrycia.

  4. Odpowiedz

    jak przystało na Lubelaka, byłam tam milion razy – fajne miejsce na jednodniowy wypad, niestety bardzo drogie.

Odpowiedz na „My Home RulesAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA